Skąd
wziął się pomysł nagrania płyty w hołdzie
dla Jimiego Hendrixa?
Już
w połowie lat 80. grałem koncerty poświęcone
Jimi'emu we wrocławskiej "Rurze" . Jego muzyka była
mi zawsze bliska, każdy dźwięk poruszał coś w
środku. Na okładce płyty zamieściłem list-podziękowanie
dla Jimi'ego - taka była idea i stąd tytuł płyty
"Thanks Jimi". Od 1991 roku byłem bardziej zajęty
działalnością edukacyjną, ale ciągle myślałem
o projekcie "Tribute to Jimi" . Od pomysłu do realizacji
czasem prowadzi długa i kręta droga. Pierwszym gitarzystą,
jakiego chciałem zaprosić do zrealizowania tego projektu, był
Wes Jeans, zaproponowany przez Johna Jaworowicza. Miał on wtedy 19
lat i już wiele sukcesów za sobą: wygrane festiwale, hitowe płyty...
Negocjacje z menedżerem rozbiły się jednak o sprawy
finansowe... Od kilku lat organizowałem we wrocławskich
klubach "Zaduszki hendriksowskie", z udziałem m.in. Janka
Borysewicza, Jurka Styczyńskiego, a także Carlosa Johnsona i
Pistol Pete'a. Właśnie z Petem byłem wstępnie umówiony
na trasę "w hołdzie Jimiemu", we wrześniu 2000.
Nie mógł jednak przylecieć - miał już wcześniejsze
zobowiązania w USA. ale polecił mi Stana Skibby'ego. W 30.
rocznicę śmierci Jimiego, z myślą o zarejestrowaniu
materiału na płytę, zorganizowałem trasę
koncertową "Tribute to Jimi Hendrix" . Sekcję
rytmiczną "Guitar Workshop" stanowili Włodek Krakus
i Andrzej Ryszka, który przyleciał na tę trasę
specjalnie z Kanady
W
jaki sposób dobierałeś utwory, które ostatecznie trafiły
na płytę?
Przed
przyjazdem Skibbiego do Polski przygotowałem nowe aranże do
kilku utworów Hendrixa - nie wszystkie udało się zagrać
na koncertach. Pojawiły się nowe riffy i nowe groovy, co w polączeniu
z wokalem było trudne do wykonania.
Nagrania zarejestrowane na żywo były
grane niejako z marszu, po dwóch próbach - wybrałem te
najciekawsze...
Album
jest zapisem koncertowym. Dlaczego tak się stało? Nie wolałeś
nagrać tego w studio?
Absolutnie
nie! Cała płyta miała być nagrana na żywo ! A
ponieważ nie wszystkie przearanżowane przeze mnie utwory zdążyliśmy
przygotować przed trasą, połowa została
zarejestrowana na koncercie, a pięć utworów dograliśmy
już później we Wrocławiu, w małej kanciapie i w
łazience na zapleczu klubu "Alibi".
Płyta
brzmi zaskakująco dobrze i dynamicznie...
Tak,
nawet Hi-Endowcy są zaskoczeni jej brzmieniem. Piotrek Prońko
robi znajomym "blind test" - gra "Thanks Jimi" nie
pokazując okładki. Na pytanie "Kto to gra ?", padają
różne nazwy kapel z topu, wszyscy jednak są przekonani,
że to amerykańska produkcja. Zwłaszcza brzmienie gitar
jest powalające - to pewnie ta łazienka... (śmiech)
Twoja
gitara brzmi inaczej niż Skibby'ego
Tak,
różni nas nie tylko brzmienie, ale przede wszystkim styl. Skibby
brzmi jak Hendrix i gra jak Jimi, zna jego wszystkie solówki i tricki,
jest mistrzem wah-wah, robi z "kaczką" cuda... Gdy
dogrywał solo do "Cocaine", poprosiłem, żeby
nie grał tadycyjnej solówki, tylko hendrixowskie zagrywki z
'wibratorem' i 'kaczką' - efekt jest kosmiczny. Gra Skibby'ego tak
mnie zainspirowała, że sam zacząłem używać
wah-wah .
Twoje
solo w "Cocaine" jest również kosmiczne i nie słyszałem
tam ani 'kaczki', ani 'wibratora'....
Mój
instrument to przede wszystkim gitara, kabel i wzmacniacz, rzadko używam
efektów . Zresztą cały nowy aranż "Cocaine"
jest kosmiczny i trudno byłoby zagrać inne solo. Wszyscy,
którzy znają oryginał JJ. Cale'a, czy podobną wersję
Claptona, są zaskoczeni, że można tak przearanżować
ten numer. Dla mnie dopiero teraz jest tam prawda o kokainie - to biała
śmierć.
Płyta
obfituje w błyskotliwe dialogi gitarowe ze Skibbym? Czy nie czułeś
się zdominowany przez rasowego chicagowskiego bluesmana?
Jest
takie powiedzenie "taśma prawdę ci powie". W Polsce
publiczność, widząc obok siebie białego i czarnego
muzyka, jest od razu "zauroczona" gościem zza oceanu -
widzi zjawisko i trudno się dziwić - to są urodzeni
showmani. Natomiast muzyka z płyty jest obiektywna - są po
prostu świetne solówki Skibby'ego i moje, nie można mówić
o żadnej przepaści.Może dla kogoś moje są
bardziej czarne...
Na płycie
zabłysnęła też "gwiazda" Aniki. Jak doszło
do tej współpracy?
Obserwowałem
Anikę od kilku lat - śpiewała piękne folkrockowe
ballady, z gitarą akustyczną. Słyszałem jej
produkcje z zespołem, ale ponieważ nic z tego nie wynikało,
nie mogłem dłużej stać obok bezczynnie. Mamy we Wrocławiu
wokalistkę najwyższego formatu i nikt o tym nie wie - to
paranoja. Zaproponowałem Anice zaśpiewanie trzech utworów na
"Thanks Jimi". Kobiecy śpiew i Hendrix - dla wielu jest
to zaskoczenie. Anika zaśpiewała z "...Workshopem"
na kilku najważniejszych festiwalach bluesowych w kraju, koncert
transmitowany przez Program 3 Polskiego Radia, a także na
festiwalach w Macedonii i Czechach. Świetnie odnalazła w nowej
stylistyce - to duża przyjemność patrzeć, jak taki
talent się rozwija. I pomyśleć, że nie chciała
zaśpiewać "Voodoo Child"...
Który
z utworów na płycie jest ci najbliższy i dlaczego?
Na
pewno "Thanks Jimi"- to bardzo osobista dedykacja dla Jimi'ego
. Nagrywaliśmy go w trio na sto procent tylko trzy razy, za drugim
razem Skibby, który stał z boku, powiedział, że lepiej
już nie będzie, a jednak trzeci raz był trafiony na setkę.
Wtedy nie wiedziałem nawet, że "Thanks Jimi" to będzie
tytuł płyty.
Czy
planujesz jeszcze jakiś tego typu album, czy może doczekamy się
wydawnictwa studyjnego z twoimi kompozycjami?
Piszę
właśnie utwory na następną płytę. Będą
to piosenki bazujące trochę na bluesie i funku. Mają to
być takie piosenki, jakie chciałbym słyszeć w
naszych rozgłośniach, bo nic takiego nie zdarza mi się słyszeć.
Prawie wszystkie radia grają tę samą papkę, która
nazywa się FORMAT. Właściwie to szukam młodych
wokalistów/wokalistki, którzy zaśpiewają obok Aniki na tej płycie...
Zainteresowanych proszę o kontakt przez mój website
www.cichonski.art.pl .
Album
został bardzo dobrze przyjęty w USA, może nawet lepiej niż
w Polsce, chociaż tutaj też otrzymałeś za niego
kilka wyróżnień. Jak myślisz, z czego to wynika?
To
gruba przesada. "Thanks Jimi" ma bardzo pochlebne recenzje w
Stanach, m.in. na portalu "Blues on Stage". Zresztą ten
krążek można zagrać i pokazać wszędzie na
świecie. Utwory z CD są grane w kilku lokalnych rozgłośniach
radiowych w Stanach - to dokładnie tak jak u nas. Tytułowy
utwór "Thanks Jimi" prezentowało kilkakrotnie radio 89.
3 FM w Atlancie, z bardzo ciepłym komentarzem. Na razie to nic nie
znaczy, ale myślę, że to kwestia czasu i coś z tego
wyniknie... Na świecie jest wielu fanów Jimiego Hendrixa i wielu z
nich przekonają moje wersje "Foxy Lady" i "Voodo
Child" - trzeba tylko do nich dotrzeć.
Gdybyś
miał zagrać na jednej scenie ze swoim zespołem marzeń,
kto znalazłby się obok ciebie (i oczywiście J. Hendrixa)...
Jest
naprawdę tylu znakomitych muzyków, z którymi chciałbym zagrać,
że długo by wymieniać. Na pewno sekcja Robbena Forda,
czyli Tom Brechtlein i Rascoe Beck, kocham brzmienie Hammonda - w tym
przypadku moje marzenia się spełniły. Udział Wojtka
Karolaka w projekcie "Guitar Workshop', wspólne trasy z Carlosem
Johnsonem i Pistol Petem - to dla mnie faktycznie muzyczne spełnienie.
Twoja
strona internetowa jest zrobiona w bardzo oryginalny sposób. Jak wpadłeś
na pomysł grającego menu?
Nigdy
nie widziałem czegoś takiego w necie, a czułem, że
to da się zrobić. Wchodząc kursorem na każdy klawisz
menu odzywa się inna krótka zagrywka gitarowa, pasująca do
podkładu sekcji rytmicznej. Wybierając różne klawisze
menu, można zbudować swoje solo, można też zmienić
podkład sekcji rytmicznej. Zabawa jest na tyle wciągająca,
że Janek Chojnacki napisał mi kiedyś, iż po godzinie
grania zerwał strunę... (śmiech)
Dziękuję
za rozmowę.
|